Czy niedobór personelu wpływa na moment zakończenia resuscytacji? Nowe badanie z Korei Południowej

Czy liczba dostępnych lekarzy może wpływać nie tylko na organizację pracy szpitala, ale również na decyzję o tym, jak długo kontynuować resuscytację krążeniowo-oddechową? Nowe badanie opublikowane 23 września 2026 r. w JAMA Network Open sugeruje, że taka zależność jest możliwa.

Autorzy przeanalizowali 469 epizodów wewnątrzszpitalnego nagłego zatrzymania krążenia (IHCA) u 383 pacjentów w dużym szpitalu uniwersyteckim w Korei Południowej. Porównano okres sprzed masowych rezygnacji lekarzy rezydentów z okresem poważnego kryzysu kadrowego.

Najważniejszy wynik był zaskakujący: podczas kryzysu kadrowego długotrwałe resuscytacje trwające ponad 35 minut były prowadzone około dwukrotnie rzadziej, mimo że podstawowe wskaźniki dotyczące początkowego przebiegu RKO, defibrylacji, adrenaliny i ECPR nie różniły się istotnie. Jednocześnie nie stwierdzono istotnego pogorszenia ROSC, przeżycia 30-dniowego, przeżycia do wypisu ani wyniku neurologicznego.

Nowa publikacja w JAMA Network Open

Badanie autorów: Koo D., Kim S., Park H. i wsp. pod tytułem

„In-Hospital Cardiac Resuscitation During Widespread Resident Resignations in South Korea”

zostało opublikowane 23 września 2026 r. w JAMA Network Open.

JAMA Network Open. 2026;9(9)
DOI: 10.1001/jamanetworkopen.2026.35568.

Badanie miało charakter retrospektywnego badania kohortowego przeprowadzonego w jednym dużym szpitalu klinicznym. Analizowano dorosłych pacjentów z IHCA, u których prowadzono RKO między 1 marca 2023 r. a 28 lutego 2025 r.

Co wydarzyło się w Korei Południowej?

Badanie wykorzystało wyjątkową sytuację systemową. W Korei Południowej doszło do masowych rezygnacji lekarzy rezydentów, co spowodowało długotrwałe ograniczenie liczby lekarzy uczestniczących w codziennej opiece nad pacjentami hospitalizowanymi.

Autorzy chcieli sprawdzić, czy taki kryzys kadrowy zmienił:

  • częstość IHCA,
  • przebieg resuscytacji,
  • czas prowadzenia RKO,
  • moment zakończenia resuscytacji,
  • prawdopodobieństwo ROSC,
  • przeżycie,
  • wynik neurologiczny.

To ważne, ponieważ decyzja o zakończeniu RKO jest jedną z najbardziej złożonych decyzji podejmowanych przez zespół resuscytacyjny. Teoretycznie powinna zależeć przede wszystkim od: stanu pacjenta, przyczyny NZK, rytmu, odpowiedzi na leczenie, czasu trwania resuscytacji i rokowania.

Pytanie brzmi jednak: czy w sytuacji przeciążenia systemu i niedoboru personelu próg zakończenia resuscytacji może się nieświadomie przesunąć?

383 pacjentów i 469 zatrzymań krążenia

Do analizy włączono: 383 pacjentów oraz 469 epizodów IHCA.

Niektórzy pacjenci doświadczyli więcej niż jednego zatrzymania krążenia podczas hospitalizacji, dlatego liczba epizodów była większa niż liczba pacjentów. Mediana wieku wynosiła: 69 lat (IQR 61–79 lat), a 62,1% pacjentów stanowili mężczyźni.

Przed kryzysem wystąpiło: 289 epizodów IHCA u 232 pacjentów. Podczas kryzysu: 180 epizodów IHCA u 151 pacjentów.

Czy podczas kryzysu było więcej zatrzymań krążenia?

Nie. Częstość IHCA wynosiła: 2,30 na 1000 hospitalizacji przed kryzysem oraz 2,50 na 1000 hospitalizacji podczas kryzysu.

Różnica nie była istotna statystycznie: p = 0,36. Oznacza to, że sam kryzys kadrowy nie był związany z wyraźnym wzrostem liczby wewnątrzszpitalnych zatrzymań krążenia. Najciekawsze różnice pojawiły się dopiero w sposobie prowadzenia długotrwałych resuscytacji.

Mediana czasu RKO była identyczna

Jeżeli spojrzymy tylko na medianę czasu resuscytacji, trudno dostrzec jakąkolwiek różnicę. Mediana czasu RKO wynosiła w obu okresach: 8 minut (IQR 3–20 minut). Również odsetek RKO trwających ponad 20 minut był niemal identyczny:

24,6% przed kryzysem vs 23,3% podczas kryzysu.

Dla granicy 30 minut:

18,0% vs 12,8%

— różnica nie osiągnęła istotności statystycznej. Dopiero po przekroczeniu 35 minut różnica stała się wyraźna.

RKO >35 minut prowadzono dwukrotnie rzadziej

Przed kryzysem resuscytacja trwająca ponad 35 minut występowała w:

38 z 289 epizodów – 13,1%.

Podczas kryzysu:

12 ze 180 epizodów – 6,7%.

Różnica była istotna statystycznie: p = 0,03.

Oznacza to, że podczas niedoboru personelu bardzo długie resuscytacje były prowadzone mniej więcej o połowę rzadziej.

To właśnie ten wynik jest centralnym punktem całej publikacji.

Dlaczego autorzy przyjęli 35 minut?

Granica 35 minut nie została wybrana przypadkowo.

Autorzy odwołują się do danych z rejestru Get With The Guidelines–Resuscitation, według których prawdopodobieństwo:

  • korzystnego wyniku neurologicznego spadało poniżej 1% po około 32 minutach,
  • przeżycia po IHCA spadało poniżej 1% po około 39 minutach.

Dlatego 35 minut potraktowano jako praktyczny próg określający przedłużoną resuscytację. Nie oznacza to jednak, że po 35 minutach RKO należy automatycznie zakończyć. Autorzy sami podkreślają, że optymalny moment TOR nadal pozostaje niepewny, a w literaturze stosowane są różne wartości graniczne: 20, 30 i 35 minut.

Czy podczas kryzysu pacjenci byli bardziej chorzy?

To bardzo ważne pytanie. Gdyby podczas kryzysu hospitalizowano chorych w cięższym stanie, krótsze resuscytacje mogłyby wynikać po prostu z gorszego rokowania. Dane nie pokazują jednak jednoznacznie takiej sytuacji. Co ciekawe, wskaźnik Charlsona był nawet nieco niższy podczas kryzysu: mediana: 5 vs 7 z różnicą istotną statystycznie: p = 0,03.

Jednocześnie ogólny wskaźnik ciężkości hospitalizowanych pacjentów – case-mix index – nie różnił się istotnie pomiędzy okresami. Nie stwierdzono także znaczących różnic w wielu wskaźnikach ciężkości bezpośrednio przed zatrzymaniem krążenia, takich jak NEWS2, aktywacja Rapid Response Team czy potrzeba wspomagania narządowego. To utrudnia wyjaśnienie krótszych resuscytacji wyłącznie większym obciążeniem chorobami.

Czy zmieniła się jakość początkowych działań resuscytacyjnych?

Na podstawie dostępnych wskaźników — nie widać wyraźnej różnicy. Trzeba jednak od razu zaznaczyć istotne ograniczenie: autorzy nie dysponowali bezpośrednimi pomiarami jakości uciskania klatki piersiowej, np. głębokości, częstości czy frakcji uciśnięć. Porównano natomiast podstawowe elementy ALS.

Defibrylacja

Defibrylację wykonano w:

22,1% epizodów przed kryzysem i 20,6% podczas kryzysu.

Różnica nie była istotna. Wśród pacjentów z rytmem do defibrylacji skuteczność organizacyjna była podobna. Mediana czasu od rozpoznania NZK do defibrylacji wynosiła: 2 minuty przed kryzysem i 2 minuty podczas kryzysu.

Adrenalina

Adrenalinę zastosowano odpowiednio u: 78,9% vs 78,3% pacjentów. W rytmach niedefibrylacyjnych: 92,6% vs 90,5%. Mediana czasu do pierwszego podania adrenaliny: 2 minuty przed kryzysem vs 1 minuta podczas kryzysu. Również tutaj różnice nie były istotne statystycznie.

ECPR

ECPR zastosowano w: 4,2% epizodów przed kryzysem i 7,8% podczas kryzysu. Różnica nie była statystycznie istotna:

p = 0,10. To istotna informacja. Kryzys nie wiązał się z widocznym ograniczeniem dostępu do takich zasobów jak defibrylacja, adrenalina czy ECPR. Największa różnica pojawiła się dopiero w decyzjach dotyczących kontynuowania bardzo długiej RKO.

Czy kryzys kadrowy zmniejszył szansę na ROSC?

Nie stwierdzono takiej zależności. ROSC uzyskano łącznie w: 351 z 469 epizodów – 74,8%.

Przed kryzysem: 76,5%. Podczas kryzysu: 72,2%. Różnica nie była istotna: p = 0,33.

W analizie uwzględniającej czynniki zakłócające kryzys kadrowy również nie był istotnie związany z prawdopodobieństwem ROSC: aHR 0,93; 95% CI 0,72–1,19. Przedział ufności obejmuje 1, dlatego nie można mówić o istotnej różnicy.

Ale zakończenie RKO bez ROSC następowało częściej

Tutaj pojawia się najważniejszy wynik analizy wieloczynnikowej. Podczas kryzysu kadrowego prawdopodobieństwo zakończenia resuscytacji bez uzyskania ROSC było większe: aHR 1,66; 95% CI 1,14–2,42. Oznacza to, że po uwzględnieniu innych czynników tempo podejmowania decyzji o TOR było istotnie większe w okresie niedoboru personelu. W analizie standaryzowanej różnica bezwzględna w częstości TOR bez ROSC wynosiła: 2,7 punktu procentowego po 20 minutach oraz 4,9 punktu procentowego po 35 minutach. To sugeruje, że różnica pomiędzy okresami narastała wraz z wydłużaniem resuscytacji.

Największa różnica dotyczyła pacjentów, którzy nie uzyskali ROSC

Ten element jest szczególnie interesujący. Wśród epizodów, w których ostatecznie nie uzyskano ROSC, RKO trwające ponad 35 minut prowadzono: u 36,8% pacjentów przed kryzysem i tylko: u 16,0% podczas kryzysu. Różnica: p = 0,01.

Po wyłączeniu przypadków ECPR: 35,8% vs 14,9%; p = 0,02. To wzmacnia hipotezę, że różnica dotyczyła przede wszystkim decyzji o dalszym prowadzeniu nieskutecznej, przedłużającej się resuscytacji, a nie początkowej jakości ALS.

Co z pacjentami po ponad 35 minutach RKO?

Rokowanie tej grupy było bardzo złe w obu okresach. Podczas kryzysu ROSC po RKO >35 minut uzyskano u: 4 z 12 pacjentów – 33,3%. Przed kryzysem: 13 z 38 – 34,2%. Czyli prawdopodobieństwo ROSC w tej wyselekcjonowanej grupie było praktycznie identyczne. Przeżycie do wypisu wystąpiło jednak tylko: u jednego pacjenta w każdym okresie.

Co szczególnie ważne: wśród pacjentów poddawanych RKO >35 minut bez ECPR nie było żadnego przeżycia do wypisu. To pokazuje, dlaczego decyzje TOR są tak trudne. ROSC po bardzo długiej resuscytacji nadal może wystąpić, ale szansa na długoterminowe przeżycie pozostaje bardzo mała.

Czy krótsze resuscytacje pogorszyły wyniki leczenia?

W tym badaniu — nie wykazano tego. Łączne wyniki wynosiły:

ROSC – 74,8%

przeżycie 24-godzinne – 53,7%

przeżycie 30-dniowe – 32,5%

korzystny wynik neurologiczny – 24,9%

przeżycie do wypisu – 28,3%.

Porównanie okresów:

ROSC

76,5% vs 72,2%; p = 0,33

Przeżycie 24-godzinne

55,0% vs 51,7%; p = 0,51

Przeżycie 30-dniowe

34,0% vs 30,2%; p = 0,42

Korzystny wynik neurologiczny

26,6% vs 22,2%; p = 0,32

Przeżycie do wypisu

28,5% vs 27,9%; p = 0,92.

Żadna z tych różnic nie była statystycznie istotna. To jednak nie oznacza, że skracanie resuscytacji jest bezpieczne albo że niedobór personelu nie wpływa na wynik pojedynczego pacjenta. Badanie nie było zaprojektowane do udowodnienia równoważności obu strategii.

Najbardziej prowokujące pytanie: czy wcześniej kończono RKO, które i tak nie dawało szans na przeżycie?

To jedna z możliwych interpretacji. W okresie kryzysu wykonywano mniej bardzo długich resuscytacji, a wyniki populacyjne nie pogorszyły się w sposób statystycznie istotny. Można więc postawić hipotezę, że część długotrwałych resuscytacji wykonywanych przed kryzysem miała bardzo małą szansę powodzenia. Autorzy jednak nie udowadniają tego. Równie możliwe jest inne wyjaśnienie:

niedobór personelu mógł obniżyć próg, przy którym zespół uznawał dalszą resuscytację za bezcelową.

Badanie obserwacyjne nie pozwala rozstrzygnąć, która interpretacja jest prawdziwa.

I właśnie dlatego autorzy podkreślają potrzebę bardziej standaryzowanych zasad TOR.

TOR – dlaczego decyzja jest tak trudna?

Termination of resuscitation (TOR) oznacza zakończenie działań resuscytacyjnych w sytuacji, gdy dalsze prowadzenie RKO zostaje uznane za niecelowe. Nie jest to decyzja, którą można sprowadzić do jednego czasu na zegarku.

Znaczenie mają między innymi:

  • rytm początkowy,
  • czy NZK było monitorowane i świadkowane,
  • czas do rozpoczęcia RKO,
  • czas do defibrylacji,
  • odpowiedź na leczenie,
  • przyczyna zatrzymania,
  • odwracalne przyczyny NZK,
  • wiek i choroby współistniejące,
  • stan pacjenta przed NZK,
  • możliwość ECPR,
  • sytuacja kliniczna i cele leczenia.

Autorzy przywołują również proponowaną regułę TOR dla IHCA uwzględniającą m.in.:

NZK bez świadka + brak monitorowania + asystolię + co najmniej 10 minut RKO.

W badanej kohorcie jedynie 11 pacjentów spełniało kombinację tych kryteriów i miało ≥10 minut RKO.

Dwóch osiągnęło ROSC, ale:

żaden nie uzyskał korzystnego wyniku neurologicznego ani nie przeżył do wypisu.

To dobrze pokazuje, dlaczego TOR powinien opierać się na zestawie parametrów, a nie wyłącznie długości resuscytacji.

Co badanie mówi o pracy SOR i zespołów resuscytacyjnych?

Dla praktyki klinicznej ta publikacja ma bardzo interesujące znaczenie.

1. Decyzje resuscytacyjne nie są podejmowane w próżni

Zespół działa w określonym środowisku.

Na decyzje mogą wpływać:

  • liczba dostępnych lekarzy,
  • obciążenie SOR,
  • liczba jednoczesnych pacjentów krytycznych,
  • dostępność OIT,
  • obecność specjalistów,
  • możliwość zastosowania ECPR,
  • zmęczenie personelu,
  • presja systemowa.

Nie oznacza to automatycznie, że lekarze podejmują „gorsze” decyzje. Pokazuje natomiast, że organizacja systemu może wpływać na próg uznania dalszej resuscytacji za niecelową.

2. Kryzys kadrowy nie musi od razu pogarszać pierwszych minut ALS

W badaniu:

  • czas do defibrylacji pozostał podobny,
  • czas do adrenaliny nie pogorszył się,
  • dostęp do ECPR nie zmniejszył się istotnie,
  • mediana czasu RKO pozostała identyczna.

System potrafił więc utrzymać najważniejsze elementy pierwszej fazy resuscytacji. Zmiana pojawiła się później — przy decyzji o kontynuowaniu RKO przez kilkadziesiąt minut. To niezwykle ważny wniosek organizacyjny.

3. Długotrwałe resuscytacje są najbardziej podatne na wpływ systemu

Pierwsze 5–10 minut ALS jest silnie ustandaryzowane. Im dłużej trwa resuscytacja bez ROSC, tym więcej pojawia się pytań:

Czy nadal mamy odwracalną przyczynę?

Czy pacjent ma jeszcze realną szansę na przeżycie neurologicznie korzystne?

Czy powinniśmy uruchomić ECPR?

Czy dalsze działania są proporcjonalne?

Czy kończymy RKO?

Właśnie w tym obszarze presja systemowa może mieć największe znaczenie.

Znaczenie dla ratowników medycznych

Choć badanie dotyczy IHCA, ma również znaczenie dla ratowników medycznych.

W środowisku przedszpitalnym decyzja o długości RKO również może być zależna od:

  • odległości od szpitala,
  • możliwości transportu podczas RKO,
  • dostępności mechanicznych urządzeń do kompresji,
  • możliwości ECPR,
  • liczby ratowników na miejscu,
  • dodatkowych zespołów,
  • charakteru zdarzenia.

Najważniejszy wniosek nie brzmi jednak: „po 35 minutach należy zakończyć RKO”.

Byłoby to błędne. Badanie pokazuje coś innego:

decyzje TOR powinny być oparte na ustandaryzowanych kryteriach klinicznych tak, aby niedobór personelu, przeciążenie systemu czy miejsce zdarzenia nie stawały się ukrytym czynnikiem decydującym o szansie pacjenta na dalszą resuscytację.

A co z ECPR?

ECPR zastosowano w 26 epizodach, czyli 5,5% wszystkich IHCA.

Co interesujące, podczas kryzysu odsetek był nominalnie wyższy: 7,8% vs 4,2%, choć różnica nie była istotna statystycznie. Ma to znaczenie przy interpretacji wyników dotyczących bardzo długiej RKO. Wśród pacjentów z resuscytacją >35 minut: nie było żadnego przeżycia do wypisu bez zastosowania ECPR. Pokazuje to, że w analizach długości resuscytacji trzeba uwzględniać strategię dalszego leczenia. 35 minut RKO u pacjenta bez możliwości dalszej terapii to zupełnie inna sytuacja niż 35 minut wysokiej jakości CPR u młodego pacjenta z potencjalnie odwracalną przyczyną, u którego przygotowywane jest VA-ECMO.

Czego badanie nie mówi?

To bardzo ważne. Publikacja nie dowodzi, że niedobór lekarzy bezpośrednio spowodował wcześniejsze kończenie resuscytacji. Pokazuje związek statystyczny (więc o statystyce dowiesz się w naszym kursie statystyka i metodologia badań). Autorzy sami podkreślają kilka ograniczeń.

Jeden szpital

Badanie wykonano w jednym dużym szpitalu uniwersyteckim. Nie wiadomo, czy podobny efekt wystąpiłby w mniejszym szpitalu, SOR bez centrum ECMO czy w innym kraju.

Brak dokładnych danych dotyczących jakości uciskania klatki piersiowej

Nie analizowano bezpośrednio:

  • głębokości uciskania,
  • częstości,
  • chest compression fraction,
  • liczby przerw.

Dlatego nie można stwierdzić, że techniczna jakość CPR była identyczna.

Brak pomiaru procesu decyzyjnego

Badacze nie wiedzą dokładnie, dlaczego zespół zakończył daną resuscytację.

Nie analizowano w pełni:

  • oceny klinicystów,
  • rozmów dotyczących celów leczenia,
  • presji związanej z dostępnością personelu,
  • decyzji lidera zespołu,
  • wszystkich elementów opieki poresuscytacyjnej.

Dlatego związek między kryzysem a TOR pozostaje interpretacją pośrednią.

Najważniejszy wniosek

Badanie nie pokazuje, że podczas kryzysu kadrowego „źle resuscytowano pacjentów”. Wręcz przeciwnie — podstawowe mierzalne elementy wczesnego ALS pozostały stosunkowo stabilne. Zmieniła się natomiast częstość bardzo długich prób resuscytacji. RKO trwająca ponad 35 minut występowała:

13,1% przed kryzysem vs 6,7% podczas kryzysu.

Po korekcie statystycznej okres niedoboru personelu wiązał się z większym prawdopodobieństwem TOR bez ROSC:

aHR 1,66; 95% CI 1,14–2,42.

Jednocześnie nie stwierdzono istotnej różnicy w: ROSC, przeżyciu 24-godzinnym, przeżyciu 30-dniowym, przeżyciu do wypisu ani korzystnym wyniku neurologicznym. Najważniejszym praktycznym wnioskiem nie jest więc potrzeba ustalenia jednej sztywnej granicy czasu RKO. Jest nim potrzeba stworzenia takich zasad TOR, aby decyzja o kontynuacji lub zakończeniu resuscytacji wynikała przede wszystkim z rokowania pacjenta i danych klinicznych, a możliwie najmniej z aktualnego obciążenia oddziału czy liczby dostępnych członków personelu.

Źródło

Koo D., Kim S., Park H.J., Ahn Y.H., Lee K.E., Yoon S.M., Lee C.G., Lee H.Y., Kim J.H., Lee S.M., Lee J.

In-Hospital Cardiac Resuscitation During Widespread Resident Resignations in South Korea.

JAMA Network Open. 2026;9(9).

DOI: 10.1001/jamanetworkopen.2026.35568

Opublikowano: 23 września 2026 r.

Pełny tekst: JAMA Network Open.

Piśmiennictwo uzupełniające

  1. Koo D., Kim S., Park H.J. i wsp. In-Hospital Cardiac Resuscitation During Widespread Resident Resignations in South Korea. JAMA Netw Open. 2026;9(9). DOI: 10.1001/jamanetworkopen.2026.35568.
  2. Chan P.S., Greif R., Anderson T. i wsp.; International Liaison Committee on Resuscitation. Ten steps toward improving in-hospital cardiac arrest quality of care and outcomes. Resuscitation. 2023;193:109996. DOI: 10.1016/j.resuscitation.2023.109996.
  3. Fekete-Győr A., Seckington A., Kiss B. i wsp. The impact of the SARS-CoV-2 pandemic on in-hospital cardiac arrest: A systematic review and meta-analysis. Resuscitation Plus. 2024;20:100756. DOI: 10.1016/j.resplu.2024.100756.

Polecamy nasze kursy na temat resuscytacji i ratowania życia

Kurs pierwsza pomoc

Kurs internetowy podsumowanie wytycznych resuscytacji

Kurs osłuchiwanie pacjenta

Kurs ekg w stanach zagrożenia życia

ICD po pozaszpitalnym nagłym zatrzymaniu krążenia – nowe dane o 5-letnim przeżyciu

Pacjent przeżył pozaszpitalne nagłe zatrzymanie krążenia, uzyskano ROSC, wykonano diagnostykę i leczenie przyczyny. Co dalej? Jednym z najważniejszych problemów jest ocena ryzyka kolejnego groźnego epizodu arytmii komorowej i ponownego nagłego zatrzymania krążenia.

Nowe badanie opublikowane we wrześniu 2026 r. pokazuje, że ryzyko nawrotu groźnych arytmii może pozostawać znaczące przez kolejne lata — także u pacjentów, u których zatrzymanie krążenia wystąpiło w przebiegu ostrego zespołu wieńcowego.

Badacze z Danii przeanalizowali losy 514 osób, które przeżyły pozaszpitalne zatrzymanie krążenia o przyczynie sercowej. Porównali pacjentów, którym jeszcze przed wypisem ze szpitala wszczepiono kardiowerter-defibrylator (ICD), z osobami, u których urządzenia nie implantowano.

Najważniejszy wynik?

Pacjenci z ICD wymagali w kolejnych latach stosunkowo często rzeczywistych interwencji urządzenia z powodu groźnych arytmii, a wczesna implantacja ICD była w analizie statystycznej niezależnie związana z niższą 5-letnią śmiertelnością.

Nowa publikacja ze Scandinavian Cardiovascular Journal

Badanie:

Winther-Jensen M., Philbert B.T., Laursen M.L., Kjaergaard J., Lindhardt T.B., Møller J.E. i wsp.

„Long-term Mortality and Shock-rate in Patients Surviving Out-of-Hospital Cardiac Arrest with and without early implantation of an Implantable Cardioverter Defibrillator”

zostało opublikowane online 25 września 2026 r. w Scandinavian Cardiovascular Journal.

DOI: 10.1080/14017431.2026.2725365

PMID: 42788874

Badanie koncentruje się na bardzo istotnym klinicznie problemie: czy osoba, która przeżyła OHCA, ale której zatrzymanie krążenia wystąpiło na tle ostrego zespołu wieńcowego, nadal może być narażona na późniejsze groźne arytmie w stopniu uzasadniającym rozważenie ochrony za pomocą ICD?

Kogo objęto badaniem?

Autorzy analizowali pacjentów po skutecznej resuscytacji z powodu pozaszpitalnego nagłego zatrzymania krążenia o etiologii sercowej.

Do badania włączano osoby:

  • po skutecznej resuscytacji OHCA,
  • u których zakładano sercową przyczynę zatrzymania krążenia,
  • bez jednoznacznej odwracalnej przyczyny zdarzenia,
  • z przewidywanym czasem przeżycia przekraczającym jeden rok.

Pacjentów zidentyfikowano w latach 2007–2011, a następnie obserwowano w kierunku terapii ICD oraz śmiertelności przez okres do pięciu lat.

Łącznie analizą objęto 514 osób.

Podzielono je na dwie podstawowe grupy:

256 pacjentów z ostrym zespołem wieńcowym – ACS

oraz

258 pacjentów, u których za przyczynę zatrzymania krążenia uznano pierwotną arytmię.

Ogromna różnica w częstości wszczepiania ICD

Pierwsza bardzo wyraźna różnica pomiędzy grupami dotyczyła decyzji o implantacji urządzenia.

ICD przed wypisem ze szpitala otrzymało:

30% pacjentów po OHCA związanym z ACS

w porównaniu z:

82% pacjentów z pierwotną arytmią.

Różnica jest łatwa do zrozumienia klinicznie.

Jeżeli zatrzymanie krążenia występuje podczas ostrego niedokrwienia mięśnia sercowego, pojawia się pytanie, czy arytmia była następstwem potencjalnie odwracalnego czynnika — na przykład ostrego zamknięcia tętnicy wieńcowej — i czy skuteczna rewaskularyzacja usuwa zasadniczą przyczynę ryzyka.

Jeżeli natomiast zatrzymanie krążenia było związane z pierwotną arytmią komorową bez łatwej do usunięcia przyczyny, uzasadnienie dla wtórnej profilaktyki nagłego zgonu za pomocą ICD jest zwykle znacznie bardziej oczywiste.

Nowe dane pokazują jednak, że rzeczywistość może być bardziej złożona.

Co właściwie robi ICD?

Implantowany kardiowerter-defibrylator stale monitoruje rytm serca.

Jeżeli urządzenie rozpozna groźną tachyarytmię komorową, może zastosować między innymi:

ATP – antitachycardia pacing, czyli szybkie impulsy stymulujące mające przerwać częstoskurcz,

lub

wyładowanie wysokoenergetyczne, czyli defibrylację wewnętrzną.

W praktyce wystąpienie adekwatnej terapii ICD oznacza, że urządzenie rozpoznało rytm spełniający zaprogramowane kryteria leczenia.

Jeżeli w kolejnych latach znaczny odsetek pacjentów otrzymuje adekwatne terapie, jest to ważna informacja o utrzymującym się ryzyku arytmicznym w tej populacji.

Co wydarzyło się w ciągu pięciu lat?

To jeden z najciekawszych wyników badania.

W ciągu pięciu lat adekwatna terapia ICD występowała często — i to w obu grupach.

Terapia ATP

W ciągu pięciu lat ATP zastosowane przez ICD wystąpiło u:

28% pacjentów po ACS

oraz u:

27% pacjentów z pierwotną arytmią.

Wyładowanie ICD

Adekwatne wyładowanie wysokoenergetyczne wystąpiło u:

22% pacjentów z grupy ACS

oraz u:

29% pacjentów z pierwotną arytmią.

Różnice w skumulowanej częstości adekwatnych terapii ICD pomiędzy grupami nie były istotne.

To bardzo interesująca obserwacja.

Mimo że ICD znacznie rzadziej wszczepiano osobom, których zatrzymanie krążenia wystąpiło w kontekście ACS, u tych pacjentów urządzenia stosunkowo często wykrywały później arytmie wymagające terapii.

Co piąty pacjent po ACS otrzymał adekwatny wstrząs ICD

Warto zatrzymać się przy tej liczbie.

W ciągu pięciu lat 22% pacjentów z grupy ACS posiadających ICD otrzymało adekwatne wyładowanie urządzenia.

Nie należy automatycznie utożsamiać każdego wyładowania ICD z „uratowaniem życia”, ponieważ część tachyarytmii mogłaby zakończyć się samoistnie lub zostać przerwana w inny sposób.

Mimo to jest to silny sygnał, że przebycie skutecznej rewaskularyzacji po ACS nie musi oznaczać całkowitego zaniku ryzyka późniejszych arytmii komorowych.

Z punktu widzenia klinicznego właśnie ten element badania jest szczególnie interesujący.

Śmiertelność w grupie ACS

W grupie pacjentów z ostrym zespołem wieńcowym surowa 5-letnia śmiertelność wyniosła:

22% bez ICD

w porównaniu z:

13% u pacjentów z ICD.

Sama różnica procentowa nie wystarcza jednak do stwierdzenia, że urządzenie było przyczyną lepszego przeżycia.

Osoby kwalifikowane do ICD mogą różnić się od osób, którym urządzenia nie wszczepiono. Mogą być młodsze, mieć inną charakterystykę kliniczną, lepszą wydolność, mniej chorób współistniejących albo różnić się pod względem leczenia przyczynowego.

Dlatego autorzy zastosowali analizę wieloczynnikową.

Po korekcie statystycznej ICD nadal wiązało się z niższym ryzykiem zgonu

Autorzy uwzględnili w modelu między innymi:

  • wiek powyżej 65 lat,
  • płeć,
  • frakcję wyrzutową lewej komory ≤35%,
  • przyczynę zatrzymania krążenia,
  • a w grupie ACS również skuteczność rewaskularyzacji.

Po takim skorygowaniu wczesna implantacja ICD pozostawała niezależnie związana z niższym ryzykiem zgonu w ciągu pięciu lat.

W grupie ACS uzyskano:

HR 0,35; 95% CI 0,17–0,73.

W grupie pierwotnej arytmii:

HR 0,15; 95% CI 0,08–0,27.

Hazard ratio poniżej 1 oznacza niższe obserwowane ryzyko zdarzenia w grupie ICD.

Nie można jednak na tej podstawie stwierdzić, że ICD „zmniejszyło śmiertelność o 65% lub 85%”. Takie sformułowanie sugerowałoby związek przyczynowy, którego badanie obserwacyjne nie jest w stanie udowodnić. Więcej materiałów na temat metodologii badań naukowych znajdziecie w naszym kursie: metodologia badań i statystyka

Prawidłowa interpretacja brzmi:

implantacja ICD była związana z istotnie niższym ryzykiem 5-letniej śmiertelności po uwzględnieniu wybranych czynników klinicznych.

Pierwotna arytmia – jeszcze większa różnica śmiertelności

W grupie pacjentów, u których OHCA wiązano z pierwotną arytmią, różnica w surowej śmiertelności była bardzo duża.

W ciągu pięciu lat zmarło:

66% pacjentów bez ICD

w porównaniu z:

16% osób z ICD.

Tak duża różnica powinna jednak dodatkowo zwiększać ostrożność interpretacyjną.

Może bowiem wskazywać nie tylko na efekt związany z urządzeniem, ale także na silny efekt selekcji pacjentów.

Jeżeli lekarze częściej wszczepiali ICD osobom o lepszym przewidywanym długoterminowym rokowaniu, to część obserwowanej różnicy w śmiertelności może wynikać właśnie z tego faktu.

Czy przyczyna NZK wpływała na późniejsze ryzyko arytmii?

Jednym z kluczowych pytań było to, czy pacjenci z ACS rzeczywiście są w przyszłości mniej narażeni na groźne arytmie niż osoby z pierwotnym zaburzeniem rytmu.

W zakresie adekwatnych terapii ICD odpowiedź była zaskakująca:

nie stwierdzono istotnej różnicy.

ATP:

ACS 28% vs pierwotna arytmia 27%.

Wyładowanie:

ACS 22% vs pierwotna arytmia 29%.

W analizie śmiertelności nie stwierdzono również istotnej różnicy związanej z samą kategorią przyczyny zatrzymania krążenia; skorygowany HR dla ACS wynosił 0,91 (95% CI 0,50–1,67).

Przedział ufności obejmuje 1, dlatego wynik nie wskazuje na statystycznie istotną różnicę.

Dlaczego ACS jest szczególnie interesującą grupą?

Problem wynika z samej koncepcji „odwracalnej przyczyny” zatrzymania krążenia.

Aktualne europejskie wytyczne dotyczące arytmii komorowych i zapobiegania nagłemu zgonowi sercowemu traktują ICD jako podstawowy element wtórnej profilaktyki u osób, które przeżyły zatrzymanie krążenia związane z arytmią komorową, jeżeli zdarzenie nie wynikało z odwracalnej przyczyny.

I tutaj pojawia się problem kliniczny.

Jeżeli pacjent ma:

ostre zamknięcie tętnicy wieńcowej → niedokrwienie → VF → zatrzymanie krążenia → PCI → skuteczną rewaskularyzację,

można zakładać, że potencjalny czynnik wywołujący arytmię został usunięty.

Ale czy oznacza to, że pacjent przez kolejne lata nie jest zagrożony kolejną VT/VF?

Nowe badanie sugeruje, że u części takich pacjentów ryzyko nadal może być znaczące.

Rewaskularyzacja nie musi oznaczać końca problemu arytmicznego

Po zawale mięśnia sercowego mogą pozostawać zmiany strukturalne tworzące podłoże dla późniejszych arytmii komorowych.

Znaczenie mogą mieć między innymi:

  • blizna pozawałowa,
  • przebudowa lewej komory,
  • obniżona LVEF,
  • heterogenność przewodzenia,
  • utrzymujące się podłoże dla re-entry.

Dlatego skuteczne otwarcie tętnicy wieńcowej usuwa ostrą przyczynę niedokrwienia, ale nie zawsze eliminuje całe przyszłe ryzyko arytmii.

Właśnie w tym kontekście wynik 22% adekwatnych wyładowań ICD w ciągu pięciu lat u pacjentów z ACS nabiera szczególnego znaczenia.

Co mówią wytyczne?

Wytyczne ESC dotyczące arytmii komorowych podkreślają ugruntowaną rolę ICD we wtórnej prewencji nagłego zgonu sercowego u pacjentów po zatrzymaniu krążenia wywołanym arytmią komorową, gdy nie stwierdzono odwracalnej przyczyny. Europejskie wytyczne wskazują także, że w badaniach dotyczących wtórnej profilaktyki ICD prowadziło do zmniejszenia śmiertelności przede wszystkim przez redukcję zgonów arytmicznych.

Jednocześnie sama ocena „odwracalności” przyczyny SCA nie zawsze jest prosta. ESC podkreśla, że ustalenie dokładnej przyczyny zatrzymania krążenia i ocena, czy rzeczywiście była ona całkowicie odwracalna, mogą być trudne.

Nowa publikacja dobrze wpisuje się właśnie w tę kliniczną szarą strefę.

Czy wyniki oznaczają, że każdy pacjent po OHCA i ACS powinien otrzymać ICD?

Nie.

To bardzo ważne. Badanie nie jest randomizowanym badaniem klinicznym, w którym pacjentów losowo przydzielono do grupy ICD lub bez ICD. Decyzję o implantacji urządzenia podejmowali lekarze na podstawie rzeczywistej sytuacji klinicznej. Dlatego grupy mogły różnić się pod wieloma względami, których nie udało się całkowicie uwzględnić w analizie statystycznej. Wyniki nie powinny być więc interpretowane jako nowe zalecenie:

„OHCA + ACS = automatyczna implantacja ICD”.

Znacznie bardziej uzasadniony wniosek brzmi:

pacjenta po skutecznie zresuscytowanym OHCA związanym z ACS nie należy automatycznie uznawać za osobę pozbawioną późniejszego ryzyka groźnych arytmii tylko dlatego, że wykonano skuteczną rewaskularyzację.

Najważniejsze ograniczenia badania

Przed wykorzystaniem wyników w praktyce trzeba pamiętać o kilku istotnych ograniczeniach.

Badanie obserwacyjne

Najważniejszym problemem jest brak randomizacji.

Nie można wykluczyć efektu selekcji. Pacjenci zakwalifikowani do ICD mogli różnić się od osób bez ICD również czynnikami niezawartymi w modelach statystycznych.

Dane dotyczą starszej kohorty

Pacjentów identyfikowano w latach 2007–2011.

Od tego czasu zmieniło się leczenie:

  • ostrego zespołu wieńcowego,
  • niewydolności serca,
  • arytmii,
  • prewencji wtórnej,
  • technologia ICD,
  • programowanie urządzeń.

Dlatego wyniki trzeba interpretować w kontekście współczesnej praktyki.

Terapia ICD nie jest jednoznaczna z uratowaniem życia

Adekwatne ATP lub wyładowanie potwierdza występowanie tachyarytmii spełniającej kryteria terapii urządzenia. Nie oznacza jednak, że bez interwencji każde z tych zdarzeń zakończyłoby się nagłym zgonem.

Wielkość badanej populacji

514 pacjentów to wartościowa kohorta, ale jest ona zdecydowanie mniejsza niż populacje potrzebne do rozstrzygnięcia niektórych subtelnych różnic dotyczących śmiertelności.

Co z tego badania wynika dla ratownictwa medycznego?

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że implantacja ICD jest problemem wyłącznie kardiologicznym, niewiele mającym wspólnego z pracą ratownika medycznego. W rzeczywistości badanie dobrze pokazuje, że skuteczna resuscytacja nie kończy historii pacjenta z NZK. Pacjent, którego dziś ZRM zresuscytuje z VF, może:

przeżyć hospitalizację → mieć wykonaną PCI → otrzymać ICD → kilka lat później ponownie rozwinąć VT/VF → otrzymać skuteczną terapię z ICD.

Resuscytacja jest więc początkiem dalszego procesu diagnostycznego i terapeutycznego. Dla zespołów ratownictwa medycznego istotne jest także to, że coraz częściej będą spotykać pacjentów z wszczepionymi ICD. Wyładowanie urządzenia może oznaczać wystąpienie istotnej arytmii i powinno być oceniane w całym kontekście klinicznym pacjenta.

Najważniejsze liczby

W badaniu obejmującym 514 osób po skutecznie zresuscytowanym OHCA o przyczynie sercowej:

256 pacjentów miało ACS,

258 – pierwotną arytmię.

ICD wszczepiono przed wypisem:

30% pacjentów z ACS

oraz

82% z pierwotną arytmią.

W ciągu 5 lat adekwatne wyładowanie ICD wystąpiło u:

22% pacjentów z ACS i 29% z pierwotną arytmią.

ATP:

28% vs 27%.

Surowa 5-letnia śmiertelność w ACS:

22% bez ICD vs 13% z ICD.

W pierwotnych arytmiach:

66% bez ICD vs 16% z ICD.

Po korekcie wieloczynnikowej implantacja ICD była związana z niższą 5-letnią śmiertelnością:

ACS: HR 0,35; 95% CI 0,17–0,73

pierwotna arytmia: HR 0,15; 95% CI 0,08–0,27.

Najważniejszy wniosek

Badanie przypomina o ważnej rzeczy:

ROSC nie oznacza zakończenia ryzyka nagłego zgonu sercowego.

Nawet pacjent, u którego NZK wystąpiło podczas ostrego zespołu wieńcowego i który został skutecznie zrewaskularyzowany, może pozostać narażony na kolejne groźne arytmie. W ciągu pięciu lat adekwatne wyładowanie ICD wystąpiło u około co piątego pacjenta z ACS posiadającego urządzenie.

Jednocześnie implantacja ICD była silnie związana z mniejszą śmiertelnością w obserwacji pięcioletniej. Ze względu na obserwacyjny charakter badania wyniki te nie stanowią dowodu, że każdy pacjent po OHCA związanym z ACS powinien otrzymać ICD.

Pokazują jednak, że podział:

„pierwotna arytmia = wysokie ryzyko” i „ACS po rewaskularyzacji = problem rozwiązany”

może być zbyt dużym uproszczeniem. Po skutecznej resuscytacji konieczna jest więc nie tylko identyfikacja przyczyny zatrzymania krążenia, ale także indywidualna ocena długoterminowego ryzyka kolejnej arytmii i nagłego zgonu sercowego.

Źródła

  1. Winther-Jensen M., Philbert B.T., Laursen M.L., Kjaergaard J., Lindhardt T.B., Møller J.E., i wsp. Long-term Mortality and Shock-rate in Patients Surviving Out-of-Hospital Cardiac Arrest with and without early implantation of an Implantable Cardioverter Defibrillator. Scandinavian Cardiovascular Journal. 2026; online ahead of print:1–13. DOI: 10.1080/14017431.2026.2725365. PMID: 42788874.
  2. Zeppenfeld K., Tfelt-Hansen J., de Riva M., i wsp. 2022 ESC Guidelines for the management of patients with ventricular arrhythmias and the prevention of sudden cardiac death. European Heart Journal. 2022;43(40):3997–4126. DOI: 10.1093/eurheartj/ehac262. Wytyczne omawiają rolę ICD w profilaktyce wtórnej nagłego zgonu sercowego oraz problem oceny odwracalnych przyczyn zatrzymania krążenia.

Szkolenia które polecamy

Kurs pierwsza pomoc

Kurs internetowy podsumowanie wytycznych resuscytacji

Kurs osłuchiwanie pacjenta

Kurs ekg w stanach zagrożenia życia