Czy pielęgniarka powinna móc podać adrenalinę podczas NZK bez oczekiwania na lekarza? Nowe badanie dotyczące resuscytacji wewnątrzszpitalnej

Czas jest jednym z kluczowych elementów resuscytacji. Dotyczy to rozpoczęcia uciskania klatki piersiowej, defibrylacji, identyfikacji przyczyn odwracalnych, ale również podania adrenaliny w zatrzymaniu krążenia z rytmem niedefibrylacyjnym.

Nowe badanie opublikowane 9 września 2026 r. w „World Journal of Critical Care Medicine” oceniło ciekawą zmianę organizacyjną: pielęgniarki zostały upoważnione do samodzielnego podania pierwszej dawki adrenaliny u pacjenta z wewnątrzszpitalnym zatrzymaniem krążenia (IHCA) i rytmem niedefibrylacyjnym, bez konieczności oczekiwania na zlecenie lekarza.

Efekt organizacyjny był wyraźny. Mediana czasu do podania adrenaliny skróciła się o połowę, a znacznie więcej pacjentów otrzymywało lek w ciągu pierwszych dwóch minut. Nie przełożyło się to jednak na wzrost odsetka ROSC ani poprawę przeżycia do wypisu.

Dlaczego autorzy przeprowadzili to badanie?

W rytmach niedefibrylacyjnych – asystolii i PEA – nie ma wskazania do defibrylacji. Jednym z elementów zaawansowanej resuscytacji jest natomiast możliwie wczesne podanie adrenaliny i równoległe poszukiwanie przyczyn odwracalnych.

W praktyce wewnątrzszpitalnej może jednak powstawać problem organizacyjny. Pielęgniarka rozpoznaje zatrzymanie krążenia, rozpoczynane jest RKO, ale podanie leku wymaga zgody lub zlecenia lekarza. Autorzy zwrócili uwagę, że hierarchiczna organizacja pracy, konieczność autoryzacji oraz oczekiwanie na lekarza mogą powodować możliwe do uniknięcia opóźnienie.

W badanym szpitalu w Indiach zdecydowano więc w 2019 r. o zmianie procedury.

Po jej wprowadzeniu pielęgniarka, która rozpoznała NZK i stwierdziła rytm niedefibrylacyjny – PEA lub asystolię – mogła natychmiast podać 1 mg adrenaliny dożylnie, bez wcześniejszej autoryzacji lekarza.

Nie była to wyłącznie zmiana zapisu w procedurze

Przed wdrożeniem nowych zasad przeprowadzono szkolenia pielęgniarek obejmujące rozpoznawanie zatrzymania krążenia oraz wskazania do wczesnego stosowania adrenaliny w rytmach niedefibrylacyjnych. Wykorzystano również istniejący w szpitalu system szkoleń symulacyjnych.

Co ważne, nie zmieniono rozmieszczenia wózków resuscytacyjnych ani dostępności leku. Adrenalina była już wcześniej dostępna w standardowych zestawach resuscytacyjnych. Monitorowano natomiast przestrzeganie nowej procedury oraz analizowano zdarzenia podczas comiesięcznych przeglądów jakości.

Oceniano zatem przede wszystkim efekt zmiany kompetencyjno-organizacyjnej, a nie poprawy fizycznej dostępności adrenaliny.

Jak przeprowadzono badanie?

Była to retrospektywna analiza danych zbieranych prospektywnie w rejestrze zatrzymań krążenia w Christian Medical College Vellore w Indiach.

Porównano dwa okresy:

przed interwencją: 1 września 2018 – 26 listopada 2019 r.,

po interwencji: 27 listopada 2019 – 31 grudnia 2021 r.

W pierwszym okresie pierwszą dawkę adrenaliny podawano w systemie zależnym od lekarza. W drugim pielęgniarki mogły podać ją samodzielnie po rozpoznaniu IHCA z rytmem niedefibrylacyjnym.

Do badania włączono wyłącznie osoby dorosłe z asystolią lub PEA. Wyłączono pacjentów z OIT i sal operacyjnych, osoby z wcześniejszym zleceniem „do not resuscitate”, dzieci oraz przypadki OHCA.

450 zatrzymań krążenia

W analizowanym okresie zarejestrowano 467 IHCA. Wykluczono 17 przypadków z rytmem defibrylacyjnym – 10 VF i 7 pVT.

Ostatecznie badaniem objęto 450 przypadków IHCA z rytmem niedefibrylacyjnym:

  • przed zmianą procedury – 162,
  • po zmianie – 288.

Średni wiek pacjentów wynosił 52,5 ± 16,1 roku, a 63,1% stanowili mężczyźni. Grupy nie różniły się istotnie pod względem wieku ani płci.

425 przypadków, czyli 94,4%, stanowiła asystolia, natomiast PEA występowała jedynie u 25 pacjentów – 5,6%. To bardzo ważne przy interpretacji wyników, ponieważ badanie w praktyce opisuje przede wszystkim populację pacjentów z asystolią.

Prawie wszystkie zatrzymania były świadkowane – 98,9%, a 92,4% pacjentów było monitorowanych przed NZK. Mediana czasu od rozpoznania zatrzymania krążenia do rozpoczęcia RKO wynosiła 0 minut w obu okresach.

Najważniejszy wynik: pierwszą adrenalinę podawano dwa razy szybciej

Za „wczesne” podanie adrenaliny autorzy uznali podanie pierwszej dawki w ciągu 2 minut od rozpoznania zatrzymania krążenia.

Przed zmianą procedury adrenalinę w tym czasie otrzymywało:

46,0% pacjentów.

Po umożliwieniu pielęgniarkom samodzielnego podawania pierwszej dawki:

74,3% pacjentów.

Różnica była wysoce istotna statystycznie:

p < 0,001.

Jeszcze lepiej zmianę pokazuje rzeczywisty czas do podania leku.

Mediana wynosiła:

przed interwencją: 4 minuty (IQR 1–6)

po interwencji: 2 minuty (IQR 0–3).

W praktyce mediana czasu oczekiwania na pierwszą dawkę adrenaliny została więc zmniejszona o 50%.

Po zmianie organizacyjnej szansa na podanie adrenaliny w ciągu 2 minut była około 3,4 razy większa: OR 3,39; 95% CI 2,18–5,29.

Czy wzrosła częstość ROSC?

I tutaj pojawia się najważniejszy element badania.

Nie wykazano istotnego zwiększenia odsetka ROSC.

Łącznie ROSC uzyskało 260 z 450 pacjentów – 57,8%.

Przed zmianą procedury ROSC uzyskano u 56,8%, a po zmianie u 58,3% pacjentów.

Różnica była nieistotna:

p = 0,74.

Samo umożliwienie pielęgniarkom wcześniejszego podania adrenaliny nie doprowadziło więc do statystycznie istotnego zwiększenia liczby pacjentów odzyskujących spontaniczne krążenie.

Ale ROSC uzyskiwano znacznie szybciej

Znacznie ciekawsza była analiza czasu potrzebnego do odzyskania krążenia.

Wśród pacjentów, którzy uzyskali ROSC, mediana czasu wynosiła:

przed interwencją: 20 min (IQR 12–30)

po interwencji: 12 min (IQR 8–23).

Różnica wynosiła zatem aż 8 minut i była istotna statystycznie:

p < 0,001.

W grupie pacjentów, którzy ostatecznie uzyskali ROSC, mediana czasu do pierwszej dawki adrenaliny spadła jednocześnie z 3 do 1 minuty.

To jeden z bardziej interesujących wyników badania: liczba przypadków zakończonych ROSC praktycznie się nie zmieniła, ale w grupie pacjentów odzyskujących krążenie następowało to zdecydowanie szybciej.

Co pokazuje bezpośrednie porównanie „adrenalina ≤2 min” vs „adrenalina >2 min”?

Autorzy przeprowadzili dodatkową analizę niezależną od okresu badania. Spośród 450 pacjentów dokładny czas podania adrenaliny był dostępny dla 426 osób.

Podzielono ich na dwie grupy:

adrenalina ≤2 min – 274 pacjentów

oraz

adrenalina >2 min – 152 pacjentów.

ROSC uzyskano odpowiednio u:

60,6% pacjentów otrzymujących lek do 2 minut

i

50,0% otrzymujących go później.

Różnica była istotna statystycznie:

p = 0,04.

Czas do ROSC również był krótszy:

14 min (IQR 8–26) przy adrenalinie ≤2 min

wobec

20,5 min (IQR 12–30) przy późniejszym podaniu,

p = 0,006.

Na pierwszy rzut oka można byłoby zatem wyciągnąć prosty wniosek: wcześniejsza adrenalina zwiększa szansę ROSC.

Analiza wieloczynnikowa pokazuje jednak, że sytuacja jest bardziej złożona.

Wcześniejsza adrenalina nie była niezależnym predyktorem ROSC

W analizie jednoczynnikowej szybsze podanie adrenaliny wiązało się z większym prawdopodobieństwem ROSC. Każda kolejna minuta opóźnienia wiązała się z OR 0,94 (95% CI 0,89–0,99; p=0,03).

Po jednoczesnym uwzględnieniu innych czynników zależność przestała być istotna:

OR = 0,97; 95% CI 0,92–1,03; p=0,33.

To niezwykle ważny wynik.

Pacjenci otrzymujący adrenalinę wcześnie różnili się bowiem także pod względem innych elementów prowadzenia resuscytacji.

Jeszcze ważniejsze mogło być szybkie działanie całego systemu

Po zmianie procedury nie poprawił się wyłącznie czas podania adrenaliny.

Mediana czasu do aktywowania zespołu resuscytacyjnego CART (Cardiac Arrest and Resuscitation Team) skróciła się:

z 4 do 2 minut – p < 0,001.

Mediana czasu do przybycia CART:

z 6,5 do 4 minut – p < 0,001.

Jeszcze większą zmianę zaobserwowano w rozpoznawaniu potencjalnie odwracalnej przyczyny zatrzymania krążenia.

Przed interwencją odwracalną przyczynę identyfikowano u:

53,7% pacjentów.

Po interwencji:

79,2%.

Różnica była bardzo duża i istotna:

p < 0,001.

Oznacza to, że po wdrożeniu nowego modelu zmieniło się znacznie więcej niż samo uprawnienie do podania adrenaliny.

Co rzeczywiście niezależnie wiązało się z ROSC?

W modelu wieloczynnikowym uwzględniono m.in. wiek, rytm, czas do przybycia CART, czas do pierwszej adrenaliny i rozpoznanie przyczyny odwracalnej.

Czas do pierwszej dawki adrenaliny nie pozostał niezależnym predyktorem ROSC.

Natomiast z ROSC niezależnie wiązały się:

szybsze przybycie CART – OR 0,96 na kolejną minutę; 95% CI 0,92–1,00,

oraz

rozpoznanie przyczyny odwracalnej – około dwukrotnie większe szanse ROSC. W tekście wyników autorzy podają OR 2,0; 95% CI 1,21–3,34; p=0,007, natomiast tabela regresji raportuje OR 1,71; 95% CI 1,10–2,67; p=0,02.

Ta niewielka niespójność wartości pomiędzy tekstem publikacji a tabelą nie zmienia kierunku wniosku, ale warto ją odnotować przy krytycznej ocenie artykułu.

Wcześniejsza adrenalina nie poprawiła przeżycia

To drugi najważniejszy wynik badania.

W analizie pacjentów, dla których znany był czas podania leku, przeżycie po 24 godzinach od ROSC wynosiło:

52,4% – adrenalina ≤2 min

vs

56,6% – adrenalina >2 min,

p = 0,58.

Przeżycie do wypisu wśród osób z ROSC wynosiło natomiast:

17,5% vs 23,7%,

p = 0,29.

Nie ma zatem dowodu, że podanie adrenaliny w pierwszych dwóch minutach poprawiło przeżycie.

Co więcej, gdy porównano całe okresy przed i po interwencji, przeżycie do wypisu było liczbowo niższe po zmianie procedury: 10,1% wobec 16,7%.

Nie należy jednak interpretować tego jako dowodu szkodliwości wcześniejszego podawania adrenaliny.

Dlaczego śmiertelność była większa po zmianie procedury?

Okres po interwencji przypadł częściowo na pandemię COVID-19.

W pierwotnej analizie okres po interwencji był związany z większą śmiertelnością: skorygowany OR 1,89; 95% CI 1,04–3,43; p=0,04. Jednocześnie każda kolejna jednostka liczby cykli RKO wiązała się z większym prawdopodobieństwem zgonu: OR 1,19; 95% CI 1,11–1,28; p<0,001.

Autorzy wykonali więc analizę czułości po usunięciu zatrzymań krążenia występujących w okresie COVID-19.

Po ich wyłączeniu różnica śmiertelności przestała być statystycznie istotna:

OR 1,61; 95% CI 0,82–3,21; p=0,14.

Natomiast efekt dotyczący wcześniejszego podawania adrenaliny pozostał bardzo wyraźny:

OR 3,47; 95% CI 2,10–5,74; p<0,001 dla podania jej w ciągu 2 minut w okresie po interwencji.

Autorzy przeprowadzili również analizę szeregów czasowych. Nie stwierdzono stopniowego trendu, który mógłby sam wyjaśniać poprawę, natomiast bezpośrednio po wdrożeniu procedury pojawiła się istotna zmiana poziomu częstości terminowego podawania adrenaliny.

Co badanie mówi naprawdę?

Najprostszy przekaz „pielęgniarki zaczęły wcześniej podawać adrenalinę i dzięki temu pacjenci szybciej odzyskiwali krążenie” byłby zbyt daleko idący.

Badanie bardzo dobrze pokazuje pierwszą część tego zdania: zmiana procedury skutecznie skróciła czas do pierwszej dawki adrenaliny.

Nie pozwala jednak wykazać, że właśnie adrenalina była przyczyną skrócenia czasu do ROSC.

W tym samym okresie:

  • szybciej aktywowano zespół resuscytacyjny,
  • CART szybciej docierał do chorego,
  • znacznie częściej identyfikowano przyczynę odwracalną,
  • prowadzono szkolenia personelu,
  • funkcjonował system kontroli jakości i regularnych audytów.

Była to więc w praktyce zmiana funkcjonowania systemu resuscytacyjnego, której jednym z ważnych elementów było zwiększenie samodzielności pielęgniarek.

Ciekawy wniosek: przyczyna odwracalna może mieć większe znaczenie niż sama szybkość podania leku

Z punktu widzenia praktyki resuscytacyjnej jest to być może najważniejszy wynik publikacji.

W prostej analizie wcześniejsza adrenalina wiązała się z ROSC. Po uwzględnieniu innych czynników zależność ta znikała.

Rozpoznanie przyczyny odwracalnej pozostało natomiast niezależnie związane z większą szansą odzyskania krążenia.

Wynik przypomina więc o podstawowej zasadzie ALS: adrenalina jest elementem postępowania, ale nie zastępuje identyfikacji i leczenia przyczyny zatrzymania krążenia.

Podanie leku można wykonać szybko i poprawnie, ale jeżeli przyczyną PEA jest np. hipowolemia, tamponada serca, odma prężna, hipoksja czy masywna zatorowość płucna, kluczowym elementem postępowania pozostaje odpowiednie leczenie przyczynowe.

Co zmiana organizacyjna osiągnęła?

Najważniejsze wyniki można zestawić następująco:

Wynik Przed zmianą Po zmianie
Adrenalina ≤2 min 46,0% 74,3%
Mediana czasu do 1. dawki 4 min 2 min
Czas aktywacji CART 4 min 2 min
Czas przybycia CART 6,5 min 4 min
Rozpoznana przyczyna odwracalna 53,7% 79,2%
ROSC 56,8% 58,3%
Czas do ROSC 20 min 12 min
Przeżycie do wypisu 16,7% 10,1%

Różnica dotycząca ROSC nie była istotna statystycznie, podobnie wcześniejsze podanie adrenaliny nie przełożyło się na wykazaną poprawę przeżycia. Różnica śmiertelności pomiędzy okresami straciła natomiast istotność po wyłączeniu okresu COVID-19.

Ograniczenia badania

Przede wszystkim nie było to randomizowane badanie kliniczne. Była to jednoośrodkowa analiza typu pre-post, dlatego równoczesne zmiany w organizacji pracy mogą silnie zakłócać ocenę rzeczywistego wpływu wcześniejszego podawania adrenaliny.

Autorzy nie wykonali przed rozpoczęciem badania formalnej kalkulacji wymaganej wielkości próby. Badanie mogło więc mieć zbyt małą moc do wykrycia niewielkiej różnicy w przeżywalności lub częstości ROSC.

Nie zbierano również w sposób systematyczny informacji o wyjściowej ciężkości stanu pacjentów ani szczegółach opieki poresuscytacyjnej. Nie można wykluczyć różnic w obciążeniu chorobami pomiędzy okresami.

Istotne jest także to, że rytm kwalifikujący pacjenta do wczesnego podania adrenaliny rozpoznawał personel oddziału. Nie przeprowadzono systematycznego audytu zgodności rozpoznania rytmu przez pielęgniarkę z późniejszą oceną lekarza lub CART, dlatego autorzy nie mogą wykluczyć błędnej klasyfikacji części rytmów.

Nie analizowano obiektywnych parametrów jakości RKO, takich jak jakość ucisków czy trendy EtCO₂, a co szczególnie ważne – nie oceniano wyników neurologicznych ani długoterminowego stanu funkcjonalnego pacjentów. Obserwacja kończyła się na przeżyciu do wypisu.

Czy wyniki można bezpośrednio przełożyć na polski szpital?

Nie bezpośrednio.

Badanie przeprowadzono w jednym dużym ośrodku akademickim w Indiach, w konkretnym modelu organizacyjnym, w którym konieczność uzyskania zgody lekarza stanowiła zidentyfikowaną przyczynę opóźnienia podania adrenaliny. Wyniki dotyczą ponadto przede wszystkim asystolii – stanowiła ona ponad 94% wszystkich analizowanych zatrzymań krążenia.

Publikacja nie jest więc dowodem, że w każdym szpitalu zmiana zakresu samodzielności pielęgniarki poprawi wyniki leczenia IHCA.

Pokazuje natomiast coś bardziej uniwersalnego: warto analizować cały proces resuscytacji i usuwać zbędne opóźnienia wynikające nie z medycyny, lecz z organizacji pracy.

Najważniejszy wniosek dla SOR i zespołów resuscytacyjnych

Badanie Chacko i wsp. pokazuje, że odpowiednio przeszkolony personel pielęgniarski może skutecznie realizować protokół umożliwiający natychmiastowe podanie pierwszej dawki adrenaliny w IHCA z rytmem niedefibrylacyjnym.

Po wprowadzeniu procedury:

czas do adrenaliny skrócił się z 4 do 2 minut, a czas do ROSC z 20 do 12 minut.

Nie wykazano jednak zwiększenia ogólnego odsetka ROSC ani poprawy przeżycia do wypisu. Co więcej, po korekcie sam czas podania adrenaliny nie był niezależnym predyktorem ROSC, natomiast istotne pozostawały szybkie działanie zespołu resuscytacyjnego i identyfikacja przyczyny odwracalnej.

Dlatego najciekawszy wniosek z tej publikacji nie brzmi:

„adrenalinę trzeba podać jak najszybciej za wszelką cenę”.

Bardziej uzasadniony wniosek to:

„dobrze zorganizowany system powinien usuwać zbędne opóźnienia, pozwalać kompetentnemu personelowi działać natychmiast i równolegle koncentrować się na wysokiej jakości RKO oraz rozpoznaniu i leczeniu odwracalnej przyczyny NZK”.

Źródło

Chacko B., Jacob A.S., Thomas L., Anitha L., John S.A.S., Sanghi A.E., Raja N.P., Rao S.V., Adhikari D.D., Vijayananthan S., Anita E.A., Amala V., Yadav B., Peter J.V.
Impact of nurse empowerment for early adrenaline administration for in-hospital cardiac arrest resuscitation: A pre-post intervention study.
World Journal of Critical Care Medicine. 2026;15(3):119122.
Opublikowano online: 9 września 2026 r.
DOI: 10.5492/wjccm.119122.

Polecamy nasz kurs na temat aktualnych wytycznych resuscytacji znajdziesz tutaj: kurs online wytyczne resuscytacji

Nowe badania nad zatrzymaniem krążenia: odwracalne przyczyny NZK, FIB-4 i nowy biomarker rokowania neurologicznego

We wrześniu 2026 r. ukazały się trzy interesujące publikacje dotyczące resuscytacji i opieki nad pacjentem po nagłym zatrzymaniu krążenia. Badania dotyczą różnych etapów postępowania: poszukiwania odwracalnych przyczyn podczas RKO, oceny odpowiedzi narządowej po ROSC oraz prognozowania wyniku neurologicznego.

Pierwsza praca pokazuje, że profil klinicznie rozpoznawanych przyczyn odwracalnych może różnić się pomiędzy zatrzymaniem krążenia występującym już w SOR a OHCA. Druga sprawdza, czy prosty wskaźnik FIB-4 może pomagać w ocenie rokowania po pozaszpitalnym NZK. Trzecia wykorzystuje proteomikę do poszukiwania nowych biomarkerów uszkodzenia mózgu i wskazuje na annexin A10 – ANXA10 jako potencjalnie interesujący marker.

1. Odwracalne przyczyny NZK – czy w SOR są inne niż w OHCA?

Jedną z podstaw zaawansowanej resuscytacji jest aktywne poszukiwanie potencjalnie odwracalnych przyczyn zatrzymania krążenia. W praktyce europejskiej wykorzystuje się przede wszystkim schemat 4H/4T, natomiast autorzy nowego badania opublikowanego w Resuscitation Plus zastosowali amerykański schemat 5H/5T.

Wongtanasarasin i wsp. postawili pytanie, czy częstość poszczególnych odwracalnych przyczyn jest podobna u osób, u których zatrzymanie krążenia następuje już w oddziale ratunkowym, oraz u pacjentów z OHCA przywożonych do szpitala podczas trwającej resuscytacji.

Badanie miało charakter retrospektywny i objęło pacjentów leczonych w szpitalu uniwersyteckim w północnej Tajlandii w latach 2018–2024. Łącznie przeanalizowano 910 dorosłych pacjentów poddawanych RKO. W tej grupie:

  • 275 pacjentów – 30,2% – miało EDCA, czyli zatrzymanie krążenia występujące już w oddziale ratunkowym,
  • 635 pacjentów – 69,8% – miało OHCA i zostało przywiezionych do oddziału podczas trwającej RKO, bez wcześniejszego ROSC.

Hipoksja pozostaje najczęstszym problemem

Najczęściej rozpoznawaną potencjalnie odwracalną przyczyną była hipoksja. Stwierdzano ją jednak rzadziej w EDCA niż w OHCA:

EDCA: 46,6%
OHCA: 57,2%

Po uwzględnieniu czynników zakłócających skorygowany iloraz szans wyniósł:

aOR = 0,61; 95% CI 0,45–0,83.

Oznacza to, że hipoksja była klinicznie rozpoznawana wyraźnie częściej u pacjentów z pozaszpitalnym zatrzymaniem krążenia.

Możliwe wyjaśnienie jest dość intuicyjne. Pacjent znajdujący się już w SOR może być monitorowany, otrzymywać tlenoterapię, wentylację lub mieć wcześniej zabezpieczone drogi oddechowe. W OHCA pogorszenie oddychania może natomiast pozostawać nierozpoznane przez dłuższy czas.

Nie jest to jednak dowód, że hipoksja „powoduje” określony odsetek zatrzymań krążenia. Autorzy wyraźnie zaznaczają, że analizowano przyczyny rozpoznane lub podejrzewane podczas resuscytacji, a nie zawsze ostateczne rozpoznanie etiologiczne.

Hipowolemia znacznie częstsza w EDCA

Odwrotna zależność wystąpiła w przypadku hipowolemii.

Rozpoznawano ją u:

33,1% pacjentów z EDCA

wobec

23,2% pacjentów z OHCA.

Po korekcie:

aOR = 1,80; 95% CI 1,22–2,65.

Może mieć to znaczenie praktyczne dla SOR. Pacjenci zatrzymujący się już po przyjęciu do oddziału mogą być leczeni z powodu krwotoku, ciężkiego urazu, odwodnienia, wstrząsu lub innych stanów prowadzących do krytycznego zmniejszenia objętości krwi krążącej.

Jednocześnie autorzy wskazują na możliwość efektu selekcji. Pacjenci z bardzo ciężkim urazowym lub krwotocznym OHCA mogą mieć zakończoną resuscytację jeszcze w warunkach przedszpitalnych i tym samym w ogóle nie trafić do analizowanej grupy OHCA.

Tamponada serca – mało przypadków, ale duża różnica

Szczególnie interesująca była tamponada serca.

Rozpoznawano ją u:

2,9% pacjentów z EDCA

i jedynie

0,6% pacjentów z OHCA.

Skorygowany iloraz szans wyniósł aż:

aOR = 5,14; 95% CI 1,52–17,40.

Nie oznacza to jednak, że tamponada jest pięciokrotnie częstszą rzeczywistą przyczyną NZK w SOR. Liczba przypadków była niewielka, a przedział ufności szeroki.

Dodatkowo w SOR częściej dostępne jest POCUS – point-of-care ultrasonography, co może zwiększać prawdopodobieństwo rozpoznania płynu w worku osierdziowym i tamponady podczas trwającego RKO. Różnica może więc wynikać zarówno z odmiennej populacji pacjentów, jak i z lepszych możliwości diagnostycznych.

Kwasica także występowała bardzo często

Ciężką kwasicę rozpoznawano u:

  • 41,5% pacjentów z EDCA,
  • 48,4% pacjentów z OHCA.

W przeciwieństwie do hipoksji, hipowolemii i tamponady nie wykazano jednak istotnej skorygowanej różnicy pomiędzy grupami. Podobnie nie stwierdzono istotnych różnic dotyczących m.in. zaburzeń potasu, zawału, zatorowości płucnej, odmy prężnej, hipotermii i zatruć.

Co z tego wynika dla praktyki?

Badanie nie daje podstaw do zmiany algorytmu 4H/4T ani do pomijania którejkolwiek potencjalnie odwracalnej przyczyny.

Pokazuje natomiast coś istotnego dla sposobu myślenia podczas resuscytacji: prawdopodobieństwo poszczególnych problemów zależy od kontekstu klinicznego.

U chorego zatrzymującego się w SOR szczególnej uwagi mogą wymagać m.in. hipowolemia i mechaniczne przyczyny możliwe do wykrycia w POCUS. W OHCA nadal bardzo ważnym problemem pozostaje hipoksja.

Autorzy podkreślają, że jest to badanie jednoośrodkowe i nie można automatycznie przenosić przedstawionych proporcji na europejski czy polski system ratownictwa.

Jeśli interesuje Ciebie tematyka resuscytacji, więcej dowiesz się z kursu – Podsumowanie wytycznych resuscytacji kurs internetowy


2. FIB-4 po OHCA – czy prosty wskaźnik może przewidywać zgon?

Druga publikacja dotyczy okresu już po uzyskaniu ROSC.

Zora i Sert zbadali zachowanie wskaźnika FIB-4 – Fibrosis-4 index u pacjentów po pozaszpitalnym zatrzymaniu krążenia.

FIB-4 został pierwotnie opracowany jako wskaźnik wykorzystywany w ocenie włóknienia wątroby. Uwzględnia:

wiek pacjenta, AST, ALT oraz liczbę płytek krwi.

Autorzy zwrócili uwagę, że te same parametry mogą gwałtownie zmieniać się po zatrzymaniu krążenia w związku z niedokrwieniem, reperfuzją i ogólnoustrojową odpowiedzią organizmu. Postanowiono więc sprawdzić, czy FIB-4 może pełnić funkcję prostego markera ciężkości zespołu poresuscytacyjnego.

188 pacjentów po trwałym ROSC

Retrospektywne badanie jednoośrodkowe objęło 188 dorosłych pacjentów, którzy po OHCA uzyskali trwały ROSC i zostali przyjęci na oddział intensywnej terapii w okresie od maja 2023 do maja 2026 r.

Dane dotyczące przeżycia 28-dniowego były dostępne dla 182 osób.

Do 28. dnia zmarło: 82 pacjentów – 45,1%.

FIB-4 oceniano przy przyjęciu oraz ponownie około 72 godzin później. Pełny drugi pomiar był dostępny u 122 chorych.

FIB-4 spadał w ciągu pierwszych trzech dób

Mediana FIB-4 wynosiła: przy przyjęciu – 5,21

oraz około 72 godziny później – 3,16.

Zmiana była statystycznie istotna: p < 0,001.

Pokazuje to, że FIB-4 rzeczywiście reaguje na ostrą fazę po zatrzymaniu krążenia. Najprawdopodobniej nie odzwierciedla w tym przypadku przewlekłego włóknienia wątroby, lecz przejściowe zmiany związane z niedokrwieniem, uszkodzeniem komórek wątrobowych, zaburzeniami hemodynamicznymi i odpowiedzią ogólnoustrojową.

Pacjenci, którzy zmarli, mieli wyższy FIB-4

Przy przyjęciu wartości były wyższe w grupie pacjentów, którzy zmarli w ciągu 28 dni:

zgon: mediana 6,84

przeżycie: mediana 4,14

p = 0,019.

Na pierwszy rzut oka mogłoby więc wyglądać, że FIB-4 jest prostym markerem złego rokowania.

Analiza wieloczynnikowa istotnie jednak zmieniła obraz.

W analizie nieskorygowanej każde podwojenie FIB-4 zwiększało szanse zgonu:

OR = 1,26; 95% CI 1,02–1,55; p = 0,029.

Po uwzględnieniu najważniejszych czynników rokowniczych związanych z OHCA wynik nie był już istotny:

aOR = 1,16; 95% CI 0,91–1,46; p = 0,227.

Praktycznie żadnej poprawy modelu prognostycznego

Jeszcze bardziej wymowny był wynik analizy ROC.

Model kliniczny bez FIB-4 osiągał:

AUC = 0,647.

Po dodaniu FIB-4:

AUC = 0,648.

Poprawa wyniosła zaledwie:

0,001.

Z punktu widzenia praktycznego jest to różnica pomijalna.

Powtórny FIB-4 również nie rozwiązał problemu. W analizie pacjentów ocenianych około 72. godziny AUC dla przewidywania późniejszego zgonu wynosiło jedynie 0,585. Dodanie drugiego pomiaru do pierwszego zwiększyło AUC z 0,575 do 0,581, a różnica nie była statystycznie przekonująca.

Najważniejszy wniosek

FIB-4 może odzwierciedlać ostre uszkodzenie narządowe po NZK, ale na podstawie tego badania nie powinien być stosowany jako samodzielny marker prognostyczny.

To dobry przykład różnicy pomiędzy: markerem związanym z ciężkością stanu

a

markerem, który rzeczywiście dodaje nową wartość do prognozowania.

FIB-4 spełnił przede wszystkim pierwsze z tych kryteriów.

Sami autorzy zalecają traktowanie go obecnie jako markera badawczego odpowiedzi wątrobowej i ogólnoustrojowej po zatrzymaniu krążenia, a nie jako kliniczne narzędzie do podejmowania decyzji.


3. Annexin A10 – nowy biomarker neurologiczny po zatrzymaniu krążenia?

Trzecie badanie jest metodologicznie najbardziej nowatorskie. Zamiast sprawdzać znany parametr laboratoryjny, autorzy zastosowali wysokoprzepustową proteomikę, aby poszukiwać nowych białek związanych z wynikiem neurologicznym po zatrzymaniu krążenia.

Jednym z najbardziej obiecujących kandydatów okazała się annexin A10 – ANXA10.

Badanie miało dwa etapy

W pierwszej fazie – discovery – analizowano próbki od 50 osób. Wśród nich było 34 pacjentów po resuscytacji, a także pacjenci z ostrym udarem niedokrwiennym i zdrowi uczestnicy.

Zastosowano platformę proteomiczną Olink oraz metody selekcji cech wykorzystujące m.in. uczenie maszynowe.

Następnie wytypowane białka oceniono metodą ELISA w niezależnej grupie walidacyjnej obejmującej 120 osób, w tym 70 pacjentów po zatrzymaniu krążenia.

Wynik neurologiczny oceniano przy wypisie ze szpitala za pomocą skali CPC – Cerebral Performance Category.

Za niekorzystny wynik uznano:

CPC 3–5.

ANXA10 była znacznie wyższa przy złym wyniku neurologicznym

W kohorcie walidacyjnej znajdowało się:

  • 7 pacjentów z dobrym wynikiem neurologicznym,
  • 63 pacjentów ze złym wynikiem neurologicznym.

Mediana stężenia ANXA10 wynosiła:

zły wynik neurologiczny – 417,73 pg/ml

dobry wynik neurologiczny – 140,66 pg/ml

Różnica była istotna: p = 0,002.

Stężenie ANXA10 dodatnio korelowało również z kategorią CPC: r = 0,417; p < 0,001.

Wyższe wartości ANXA10 wiązały się więc z gorszym stanem neurologicznym.

AUC 0,838 – wynik interesujący, ale wymagający ostrożności

Dla przewidywania złego wyniku neurologicznego ANXA10 osiągnęła: AUC = 0,838 przy 95% CI: 0,588–1,000.

Na pierwszy rzut oka to bardzo dobry wynik. Szeroki przedział ufności pokazuje jednak ogromną niepewność oszacowania.

Przy zaledwie 7 pacjentach z dobrym wynikiem neurologicznym pojedyncze przypadki mogą silnie wpływać na parametry krzywej ROC.

Autorzy porównali ANXA10 również z panelem trzech dobrze znanych biomarkerów:

NSE + NfL + Tau.

Panel osiągnął:

AUC = 0,839

wobec

AUC = 0,838 dla samej ANXA10.

Różnica nie była istotna statystycznie.

Panel pięciu białek osiągnął jeszcze nieco wyższe:

AUC = 0,860, ale również tutaj nie stwierdzono istotnej statystycznie przewagi nad ANXA10.

Czy ANXA10 może zastąpić NSE lub NfL?

Na tym etapie zdecydowanie nie.

Badanie należy traktować jako etap odkrywania biomarkera, a nie jego klinicznej walidacji.

Autorzy sami nazywają ANXA10 exploratory candidate biomarker. Do uznania jej za klinicznie użyteczne narzędzie potrzebne byłyby znacznie większe, prospektywne i wieloośrodkowe badania, a przede wszystkim sprawdzenie, czy ANXA10 wnosi dodatkową wartość ponad:

  • badanie neurologiczne,
  • EEG,
  • obrazowanie,
  • NSE i inne biomarkery,
  • dane dotyczące przebiegu NZK i RKO.

Obecna analiza nie daje podstaw do wykorzystywania stężenia ANXA10 jako pojedynczego kryterium neuroprognostycznego.


Co łączy te trzy badania?

Mimo że dotyczą różnych etapów leczenia, dobrze pokazują zmieniający się sposób prowadzenia badań nad nagłym zatrzymaniem krążenia.

Pierwsza praca dotyczy tego, co dzieje się w trakcie RKO – szybkiego rozpoznawania przyczyn odwracalnych. Druga koncentruje się na pierwszych dobach po ROSC i próbuje wykorzystać rutynowe badania laboratoryjne do lepszego opisu zespołu poresuscytacyjnego. Trzecia idzie jeszcze dalej i wykorzystuje proteomikę oraz metody uczenia maszynowego do poszukiwania nowych biomarkerów uszkodzenia neurologicznego.

Największe znaczenie praktyczne ma dziś badanie dotyczące przyczyn odwracalnych

Spośród trzech publikacji właśnie praca Wongtanasarasin i wsp. ma najbardziej bezpośrednie przełożenie na działania zespołu resuscytacyjnego.

Nie zmienia ona schematu 4H/4T, ale przypomina, że schemat jest listą kontrolną, a nie informacją o jednakowym prawdopodobieństwie każdej przyczyny.

Kontekst pacjenta ma znaczenie.

W analizowanym materiale:

OHCA → częściej rozpoznawana hipoksja

natomiast

EDCA → częściej hipowolemia oraz tamponada serca.

Dla personelu SOR podkreśla to wartość równoległego:

badania klinicznego + POCUS + gazometrii + oceny krwawienia + szybkiej analizy dostępnych danych laboratoryjnych.

FIB-4 pokazuje też ważną lekcję o biomarkerach

Druga publikacja ma szczególną wartość metodologiczną. Jeśli interesujesz się prowadzeniem badań naukowych, zerknij na stronę Kurs metodologia badań i statystyka

Wyższy FIB-4 był związany ze zgonem w prostej analizie, ale po uwzględnieniu innych czynników jego niezależne znaczenie praktycznie zanikło.

To bardzo istotne przy interpretowaniu badań prognostycznych po NZK.

Samo wykazanie: „marker jest wyższy u pacjentów, którzy zmarli” nie wystarcza.

Należy jeszcze odpowiedzieć na pytanie: czy marker daje klinicyście informacje, których nie posiadał już wcześniej?

W przypadku FIB-4 odpowiedź z tego badania brzmi: praktycznie nie.

ANXA10 jest ciekawsza, ale na znacznie wcześniejszym etapie badań

ANXA10 osiągnęła bardzo interesujące AUC, ale niewielka i silnie niezrównoważona grupa walidacyjna uniemożliwia obecnie wyciąganie daleko idących wniosków.

7 pacjentów z dobrym wynikiem neurologicznym wobec 63 ze złym to zdecydowanie zbyt mało, aby na podstawie jednego badania tworzyć nowy standard neuroprognostyki.

Jeśli jednak wyniki zostaną powtórzone w dużych kohortach, ANXA10 może stać się ciekawym elementem przyszłych multimodalnych modeli prognostycznych.

Co z tych badań wynika dla ratownika medycznego i personelu SOR?

Najbardziej praktyczny przekaz można sprowadzić do kilku punktów:

  • podczas RKO aktywnie szukaj przyczyn odwracalnych, ale uwzględniaj kontekst kliniczny i miejsce wystąpienia NZK;
  • 4H/4T jest narzędziem porządkującym proces decyzyjny, a nie rankingiem częstości przyczyn;
  • POCUS może mieć szczególne znaczenie w rozpoznawaniu mechanicznych przyczyn NZK, np. tamponady;
  • po ROSC pojedynczy wynik laboratoryjny nie powinien być utożsamiany z wiarygodną prognozą;
  • neuroprognostyka po NZK pozostaje procesem multimodalnym, a nowe biomarkery wymagają bardzo dokładnej walidacji.

Żadne z trzech badań nie uzasadnia obecnie istotnej zmiany algorytmów resuscytacyjnych. Każde jednak dostarcza informacji pozwalających lepiej zrozumieć proces prowadzący od rozpoznania NZK, przez leczenie przyczyn odwracalnych, aż po ocenę stanu pacjenta po odzyskaniu krążenia.


Źródła

Wongtanasarasin W., Wittayachamnankul B., Kotruchin P., Chinvanichai C., Dejvajara D., Siritikul N., Yodsao Y., Kuntorn N., Phinyo P.
Distribution of clinically identified reversible causes in emergency department and out-of-hospital cardiac arrest: a retrospective cohort study.
Resuscitation Plus. 2026;31:101455.
DOI: 10.1016/j.resplu.2026.101455.

Zora M.E., Sert Ö.
Early serial changes in FIB-4 after out-of-hospital cardiac arrest and short-term clinical outcomes: a retrospective cohort study.
BMC Emergency Medicine. 2026. Published 7 September 2026.
DOI: 10.1186/s12873-026-01764-9.

Duziyelebai D., Wang X., Han Y., Dong S., Xia H., Huang D., Mao T., Zhou Y., Lv Y., Li S., Zhao J., Chen H., Li X., Zhuang Y.
Identification of annexin A10 as a candidate serum biomarker associated with neurological outcome after cardiac arrest.
European Journal of Medical Research. 2026. Published 7 September 2026.
DOI: 10.1186/s40001-026-05130-0.

Frazy kluczowe:

nagłe zatrzymanie krążenia, NZK, RKO, resuscytacja, OHCA, EDCA, 4H 4T, przyczyny odwracalne NZK, ROSC, FIB-4, ANXA10, neuroprognostyka, biomarkery po zatrzymaniu krążenia, ratownictwo medyczne, medycyna ratunkowa.

Aktywna kompresja i dekompresja brzucha podczas RKO – czy może ograniczać uszkodzenie mózgu po NZK?

Jeśli interesuje Ciebie tematyka resuscytacji, polecamy na kurs internetowy, który znajdziesz na stronie: kurs resuscytacja online podsumowanie aktualnych wytycznych Poniżej zapraszamy do zapoznania się z najnowszym badaniem na temat modyfikcji resuscytacji krążeniowo oddechowej.

Nowe badanie opublikowane 4 września 2026 r. w Experimental and Therapeutic Medicine analizuje eksperymentalną metodę resuscytacji – AACD-CPR (active abdominal compression-decompression cardiopulmonary resuscitation), czyli RKO z wykorzystaniem aktywnej kompresji i dekompresji jamy brzusznej. Autorzy porównali tę technikę ze standardową resuscytacją opartą na uciskaniu klatki piersiowej i ocenili nie tylko uzyskanie ROSC oraz przeżycie, ale również wczesny wynik neurologiczny, uszkodzenie neuronów i nasilenie neurozapalenia po zatrzymaniu krążenia.

Badanie jest szczególnie interesujące dlatego, że nie ogranicza się do pytania „czy udało się uzyskać ROSC?”. Autorzy próbowali sprawdzić, czy sposób generowania przepływu podczas RKO może wpływać na późniejsze niedokrwienno-reperfuzyjne uszkodzenie mózgu i odpowiedź zapalną.

Na czym polega AACD-CPR?

W standardowej RKO przepływ krwi generowany jest przede wszystkim poprzez cykliczne uciskanie klatki piersiowej. AACD-CPR wykorzystuje natomiast naprzemienne uciskanie brzucha i jego aktywną dekompresję – unoszenie za pomocą urządzenia wytwarzającego podciśnienie.

Autorzy wskazują, że technika ma wykorzystywać jednocześnie mechanizmy „pompy brzusznej”, „pompy piersiowej” i pośrednio „pompy sercowej”. Podczas aktywnej dekompresji brzucha obniżenie ciśnienia wewnątrzbrzusznego może ułatwiać przemieszczenie przepony w dół, obniżenie ciśnienia w klatce piersiowej i zwiększenie powrotu żylnego. Podczas kompresji efekt jest odwrotny: wzrost ciśnienia wewnątrzbrzusznego przemieszcza przeponę ku górze i zwiększa ciśnienie śródpiersiowe, wspomagając przepływ krwi do przodu. Jest to jednak proponowany mechanizm fizjologiczny, a nie bezpośrednio udowodniony w tym badaniu mechanizm klinicznej korzyści.

Potencjalne zastosowanie takiej metody autorzy widzą przede wszystkim w sytuacjach, w których standardowe uciskanie klatki piersiowej jest utrudnione lub może prowadzić do dodatkowych obrażeń, np. przy ciężkim urazie klatki piersiowej, jej deformacji lub mnogich złamaniach żeber. Autorzy wyraźnie zaznaczają jednak, że na obecnym etapie pozostaje to hipotezą wymagającą dalszych badań.

Jak przeprowadzono badanie?

Badanie przeprowadzono na 40 samcach szczurów Sprague-Dawley, w wieku 13 tygodni i o masie 300–400 g. Zwierzęta losowo przydzielono do trzech grup:

  • STD-CPR – 15 zwierząt: standardowa RKO z uciskaniem klatki piersiowej,
  • AACD-CPR – 15 zwierząt: aktywna kompresja i dekompresja brzucha,
  • sham – 10 zwierząt: grupa kontrolna poddawana intubacji, ale bez wywołania zatrzymania krążenia i RKO.

Zatrzymanie krążenia wywoływano poprzez asfiksję. Po intubacji zaciskano rurkę intubacyjną i wyłączano wentylację. Po 7 minutach nieleczonej asfiksji rozpoczynano resuscytację, przywracano wentylację i podawano dożylnie adrenalinę w dawce 0,02 mg/kg.

W grupie standardowej uciski klatki piersiowej wykonywano mechanicznie z częstością 200/min, na głębokość około 1/3 wymiaru przednio-tylnego klatki piersiowej. W grupie AACD urządzenie umieszczano na górnej części brzucha i wykonywano naprzemienne aktywne uciskanie i unoszenie brzucha z częstością również 200 cykli/min.

Za ROSC uznawano powrót rytmu zatokowego z MAP ≥60 mmHg utrzymującym się przez co najmniej 10 minut.

Czy AACD-CPR zwiększało częstość ROSC?

Liczbowo – tak. Statystycznie – nie wykazano przewagi.

ROSC uzyskano u:

AACD-CPR: 11/15 – 73%

w porównaniu z:

STD-CPR: 10/15 – 67%.

Różnica nie osiągnęła istotności statystycznej. Autorzy specjalnie podkreślają, że na podstawie tego wyniku nie można twierdzić, że AACD-CPR zwiększa prawdopodobieństwo ROSC.

To ważne zastrzeżenie, ponieważ przy tak niewielkiej liczbie zwierząt różnica kilku punktów procentowych nie stanowi wiarygodnego dowodu większej skuteczności.

AACD-CPR znacznie skróciło czas do ROSC

Tutaj różnica była wyraźna i statystycznie istotna.

Średni czas RKO do uzyskania ROSC wynosił:

AACD-CPR: 66,4 ± 9,56 s

STD-CPR: 91,8 ± 7,35 s

i różn